Start » Sól w oku / listy » Straciłam zaufanie Wywiad z burmistrz Małgorzatą Machalską na temat odwołania prezesa miejskiej spółki LOSiR i o powołaniu nowego

Straciłam zaufanie Wywiad z burmistrz Małgorzatą Machalską na temat odwołania prezesa miejskiej spółki LOSiR i o powołaniu nowego

Wyświetlono 370 razy

„Wieści Lubońskie”: Jaki jest powód odwołania pana Zbigniewa Trawki z funkcji Prezesa Zarządu LOSiR-u?

Małgorzata Machalska: Powodem był, bo to już zaszłość, stwierdzony przeze mnie brak możliwości współpracy z Panem Prezesem wobec niewystarczającej ilości dostarczanych informacji na temat działalności spółki, w oparciu o które nie byłam w stanie zbudować wiedzy o jej sytuacji i zarządzaniu. Uznałam, że ten niewłaściwy sposób informowania właściciela przez zarząd o sytuacji spółki uniemożliwia nam współpracę.

 

„WL”: I nie było żadnych narzędzi, które można by zastosować wobec prezesa?

M.M.: Wszystkie zastosowaliśmy, za pośrednictwem Rady Nadzorczej czy też bezpośrednio. Jako właściciel uczestniczyłam w posiedzeniach Rady Nadzorczej, ale to nie było skuteczne.

 

„WL”: Czy przed odwołaniem, prezes Trawka otrzymywał jakieś uwagi, reprymendy, nagany?

M.M.:  Nie, jedynie wytyczne, prośby i polecenia odnośnie przekazywania pewnych informacji, sposobu, formy, zakresu. Zgodnie z Kodeksem Pracy mogłam dać naganę, jeśli stwierdziłabym konkretne naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych, a takowego nie było. Nie wykorzystałam możliwości, jakie daje Kodeks, ale nie musiałam tego robić.

 

„WL”: Czy oprócz niedostatecznego informowania był jakiś powód merytoryczny

M.M.:  Chodzi o całokształt.

 

„WL”: Patrząc na logikę zdarzeń, jednak musiało zajść coś ważnego, nagłego, tym bardziej, że raptem za 3 miesiące, tj. 17 września, kończy się kadencja pana Trawki i w sposób naturalny zakończyłby prezesurę.

M.M.: Nie było jednego powodu, który zadecydował o odwołaniu akurat teraz.

 

„WL”: Czyli pan Trawka spodziewał się odwołania?

M.M.: Sposób i ostatnie rozmowy, jakie prowadziliśmy, i to jakieś pół roku temu, mogły mu sugerować, że straciłam zaufanie i nie widzę możliwości współpracy. Nie mam teraz kontaktu z Panem Prezesem. Nie byłam w stanie osobiście mu oznajmić swojej decyzji. Otrzymał ją mailowo, dostałam potwierdzenie. Próbowałam wcześniej kontaktować się telefonicznie, ale nie odbierał telefonu. Nie stawił się na posiedzeniu Rady Nadzorczej z powodu sprawowania opieki nad dzieckiem, po czym poinformował, że do 18 czerwca jest na zwolnieniu lekarskim.

 

„WL”: Czy odwołanie z funkcji prezesa jest równoznaczne ze zwolnieniem go z pracy?

M.M.: Nie, ponieważ z dniem 1 maja 2014 r. została z panem Trawką podpisana umowa o zatrudnienie na czas nieokreślony, w pełnym wymiarze godzin, na stanowisku dyrektora naczelnego. Po zwolnieniu lekarskim może wrócić na to stanowisko i wtedy, zgodnie z Kodeksem Pracy, umowę należy rozwiązać.

 

„WL”: Dziwię się. Kiedy wcześniej użyłem pojęcia „dyrektor”, otrzymałem pismo o sprostowanie. Nie było dotąd żadnej informacji, że pan Trawka jest na stanowisku dyrektora naczelnego.

M.M.: To tylko kwestia terminologii.

 

„WL”: Czyli będziecie państwo rezygnować z pana Zbigniewa Trawki?

M.M.:  Decyzja należy do nowego prezesa. Dla mnie jest logiczne, że umowa została zawarta w związku z powołaniem Pana Trawki na funkcję Prezesa Zarządu i tym samym, wraz z odwołaniem może zostać rozwiązana.

 

„WL”: Dochodzą nas słuchy, że podobno na zwolnieniu lekarskim jest również księgowa LOSiR-u?

M.M.: Tak, mam taką informację.

 

„WL”: Czy pan Zbigniew Trawka ma wobec LOSiR-u, miasta jakieś zobowiązania?

M.M.: Nie jest mi wiadomo, jakoby tak było.

 

„WL”: A czy wszystkie sprawy finansowe spółki są w porządku?

M.M.: Nie wiem. W tej chwili bada to nowy prezes. Będę miała taką wiedzę w ciągu miesiąca.

 

„WL”: Czy w związku z sytuacją w spółce będzie przeprowadzany audyt?

M.M.: W tej chwili jest robiony wewnętrzny.

 

„WL”: I przekazanie obowiązków oraz inwentaryzacja obiektów, sprzętu też będą miały miejsce?

M.M.: Nie sądzę, że jest taka konieczność. Prezes nie dysponował osobiście obiektami i sprzętem. Natomiast należy przekazać następcy księgi rachunkowe i sprawy, które prezes osobiście prowadził. Mam informację, że jak tylko skończy się okres chorobowy, zostaną przekazane.

 

„WL”: Czy wcześniej jakieś czynności kontrolne były przeprowadzane w LOSiR-ze?

M.M.: Na moje zlecenie nie. Wcześniej, o czym informowaliśmy, była w spółce kompleksowa kontrola ZUS-u (nie wykazała nieprawidłowości) oraz kontrola Sanepidu w kuchni.

 

„WL”: Czy pomiędzy panem Zbigniewem Trawką a miastem jest prowadzone jakieś postępowanie?

M.M.: Nie.

 

„WL”: Czy jakiś wpływ na decyzję o odwołaniu miała kwestia inwestycji z 2013 r. (adaptacja owalu w LOSiR-ze)?

M.M.: Gdyby miała, to odwołałabym prezesa wtedy, gdy wyjaśniałam tę kwestię – w zeszłym roku czy jeszcze wcześniej.

 

„WL”: Chyba jednak jesteście Państwo w trakcie wyjaśniania tej sprawy, bo jest interpelacja złożona bodaj 30 marca br.? Dosyć długo trwa wyjaśnianie zawartych w niej kwestii… (treść interpelacji czytaj 18)

M.M.: Zgadza się. Sprawdziłam, czy interpelacja została przekazana biegłemu, który sporządzał opinię techniczną w sprawie kosztorysu powykonawczego. Poprosiłam o uzupełnienie opinii i udzielenie odpowiedzi na pytania zawarte w interpelacji. Otrzymałam informację, że do biegłego ta prośba trafiła, ale bez skonkretyzowania z nim warunków, również finansowych, nie podjął pracy, o czym dowiedziałam się dopiero kilka dni temu. Poprosiłam więc nowego prezesa LOSiR-u o zaznajomienie się z tą sprawą i osobiste nadzorowanie współpracy z biegłym.

 

„WL”: To ten sam biegły, który sporządzał opinię na temat kosztorysu powykonawczego i którego zatrudniał pan Trawka?

M.M.: Tak. To do niego są skierowane pytania zawarte w interpelacji, zarzuty, że w swojej opinii częściowo powtórzył zapisy z kosztorysu i sugestia, że być może wcale ich nie zweryfikował. Wobec tego biegły musi się do nich ustosunkować. – Czy, jeśli powtórzył pewne zapisy, zrobił to świadomie, bo uznał, że są w tym zakresie prawidłowe? Na ile pamiętam jego wypowiedzi, to chyba tak będzie. Musimy jednak poczekać. To osoba z listy biegłych wskazanych poprzedniemu prezesowi przez Radę Nadzorczą. Mam zaufanie do jego kompetencji i tego, że sporządził opinię obiektywnie.

 

„WL”: Na niektóre pytania z interpelacji można przecież odpowiedzieć od razu.

M.M.: Można, ale trzeba znać stan faktyczny. Ja nie znam.

 

„WL”: Mógłby to zrobić urzędnik.

M.M.: Urząd nie stać na osobę z takimi uprawnieniami. Takie dane, na zlecenie, przygotowują firmy zewnętrzne.

 

„WL”: Czy niepodjęcie wyjaśnień w kwestiach zawartych w interpelacji mogło mieć wpływ na Pani decyzję o odwołaniu pana Trawki?

M.M.: Nie, ponieważ podjęłam ją już na początku roku, ale jest to kolejny element potwierdzający mój zarzut, że współpraca nie przebiega tak, jakbym tego oczekiwała.

 

„WL”: Czy poza odwołaniem, były prezes poniesie jeszcze jakieś inne konsekwencje?

M.M.: Póki co, nic mi o tym nie wiadomo. Jak mówiłam, trwa analiza aktualnej sytuacji spółki, wyników można się spodziewać w ciągu miesiąca. Jest sporządzony bilans i rachunek wyników, badany przez biegłego audytora, mam opinie biegłego, który badał sprawozdanie finansowe spółki. Nie spodziewam się czegoś, co mogłoby sugerować nieprawidłowe jej prowadzenie. Biegły potwierdził, że sprawozdanie finansowe zostało sporządzone rzetelnie.

 

„WL”: Wcześniej wobec prezesa LOSiR-u nie było żadnych uwag. Raczej był chwalony, zarówno przez Państwo, jak i przez Radę Nadzorczą, a wszelkie sugestie o nieprawidłowościach były oficjalnie odrzucane. Czy więc była to jakaś podwójna gra?

M.M.: Nie. Jeśli kogoś bronię i mówię, że mam do niego zaufanie, to tak jest. Jeśli w pewnym momencie je tracę, to… Nie sadzę, abym w tym roku wypowiadała się pochlebnie o panu Trawce.

 

„WL”: Co w takim razie było tym momentem, który zadecydował o utracie zaufania wobec prezesa?

M.M.: Nie było jednego momentu. Na początku roku przeanalizowałam naszą dotychczasową współpracę i podjęłam decyzję.

 

„WL”: Czyli oprócz, jak Pani to określiła, niewystarczającego informowania o sytuacji spółki, nie było jakichś innych powodów, które zadecydowały o odwołaniu Zbigniewa Trawki?

M.M.: Na pewno nie.

„WL”: Równocześnie z odwołaniem Zbigniewa Trawki na stanowisko prezesa zarządu LOSiR-u został powołany pan Michał Kosiński, znany w Luboniu z szefowania Ogólnopolskiemu Festiwalowi Piosenki. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, to była Pani decyzja. Nie było medialnego rozgłosu o poszukiwaniu następcy, np. konkursu? Dlaczego właśnie pan Michał Kosiński?

M.M.: Ze względu na jego umiejętności menadżerskie oraz zarządzanie dużymi projektami, np. we Wrześni, w Środzie. Poza tym wcześniejsza z nim współpraca pokazała, że to człowiek, z którym da się współdziałać tak, jak sobie to wyobrażam.

 

„WL”: Pan Kosiński został zatrudniony jako pełniący obowiązki prezesa. Czy tak?

M.M.: Nie. Podpisaliśmy już kontrakt menadżerski na czas nieokreślony. Konkursu nie będzie, bo nie ma takiego wymogu.

 

„WL”: To dlaczego w przypadku poprzedniego prezesa konkurs ogłoszono?

M.M.: To już pytanie do moich poprzedników. Ja uznałam, że dla zapewnienia sprawności funkcjonowania tej spółki konkurs nie byłby dobrym rozwiązaniem.

 

„WL”: W związku z tym, że działalność pana Kosińskiego jest związana z kulturą i muzyką, to czy zmieni się też polityka miasta? Czy miasto pójdzie w kierunku zmiany funkcji sportowej, jaką miała hala, na kulturalno-muzyczną, a w drugiej kolejności sportową?

M.M.: Nie zamierzam zmieniać polityki.

 

„WL”: Czy w związku, z tym, że Michał Kosiński jest bardziej wyspecjalizowany w kierunku imprez kulturalnych, w zarządzie pojawi się druga osoba – od sportu?

M.M.: Jeżeli prezes uzna taką potrzebę, będziemy o tym rozmawiać. Póki co, programem działania jest kontynuacja tego, co przewidziano wcześniej.

rozmawiali: Piotr P. Ruszkowski i Hanna Siatka

 


Więcej artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *