Start » Ludzie / wywiady » W wyborach wystawimy burmistrza w Luboniu

W wyborach wystawimy burmistrza w Luboniu

Wyświetlono 642 razy

Rozmowa z Piotrem Zalewskim – członkiem zarządu Powiatu Poznańskiego, mieszkańcem Lubonia, założycielem i szefem ugrupowania Niezależni dla Powiatu (NdP)

 

„Wieści Lubońskie”: Od kiedy mieszka Pan w Luboniu?

Piotr Zalewski: W Luboniu mieszkam od trzech miesięcy, po raz drugi. Mieszkałem tu dwa lata temu, na Wschodniej – przez półtora roku.

 

„WL”: Dlaczego wybrał Pan Luboń?

P.Z.: Od wielu lat mieszkam w tej okolicy i jest mi tu dobrze.

 

„WL”: Czuje się Pan lubonianinem?

P.Z.: Czuję się mieszkańcem powiatu, bo ponad czterdzieści lat tu mieszkam. Mieszkałem w Puszczykowie i nadal jestem zameldowany na stałe w domu moich rodziców.

 

„WL”: Miasto coś zyska na tym pańskim zamieszkaniu?

P.Z.: Jeśli będzie taka potrzeba, by pomóc w zadaniach ponadgminnych, ale to dotyczy w równej mierze wszystkich gmin naszego powiatu, jestem do dyspozycji. Będę chętnie rozmawiał ze wszystkimi, którzy chcą zrobić coś dobrego dla Lubonia.

 

„WL”: Zatem nie jest ważne, gdzie mieszka członek zarządu powiatu?

P.Z.: Powiat, to 17 gmin, w każdej mamy ludzi ze stowarzyszenia „Niezależni dla Powiatu”, którym kieruję. W każdej prowadzimy naszą samorządową działalność.

 

„WL”: To nie jest łatwe, gdy powiat jest rozłożony wokół dużego miasta.

P.Z.: To jest największy ziemski powiat w Polsce. Stowarzyszenie NdP nie ma siedziby w Poznaniu. To utrudnia współdziałanie, ale dajemy radę.

 

„WL”: Dlaczego powiat jest potrzebny? Jakie jest najważniejsze zadanie powiatu?

P.Z.: Jest bardzo potrzebny. Najważniejsze jego zadania to drogi powiatowe, szkolnictwo ponadpodstawowe, szpital w Puszczykowie, który jest naszym oczkiem w głowie, ośrodki terapii zajęciowej, rozbudowanie domu dla ludzi starych, samotnych i ośrodków pomocy społecznej. Powiatowe pieniądze powinny wracać do powiatu na finansowanie dobrych celów.

 

Luboń a powiat    (belka)

 

„WL”: A propos dróg powiatowych. Dlaczego w Luboniu, pomimo że jesteśmy jedną z większych gmin w powiecie pod względem liczby mieszkańców i władze miasta wielokrotnie się o to starały, nie można zakwalifikować do poziomu powiatowego przynajmniej jednej tranzytowej ulicy? To jedno z głównych zadań, jakie stawiał sobie poprzedni burmistrz Lubonia, Dariusz Szmyt, obecnie radny Rady Powiatu Poznańskiego i to z Pańskiego ugrupowania.

 

P.Z.: Drogi powiatowe, np. Armii Poznań i Sobieskiego, musiałyby mieć 20 metrów szerokości. To wiązałoby się z wykupem wielu prywatnych gruntów. W tej chwili byłyby za drogie dla powiatu. Gdyby zakwalifikować którąś z nich jako powiatową, bez konieczności kosztownej przebudowy, to być może byłoby możliwe. Potrzebne jest w tej sprawie porozumienie radnych lubońskich i powiatowych.

 

„WL”: A co z komunikacją publiczną?

 

P.Z.: To jest zadanie gmin i aglomeracji. Chcielibyśmy włączyć się w tworzenie szybkich połączeń do miasta, parkingów wokół stacji kolejowych.

 

„WL”: W Luboniu jest tylko jedna instytucja związana z powiatem – Poradnia Psychologiczno Pedagogiczna. Pomimo że jesteśmy 30-tysięcznym miastem, powiat nie myśli nawet o budowie szkoły średniej w Luboniu. Jakich korzyści, nazwijmy inwestycyjno-instytucjonalnych, możemy się jako miasto spodziewać od Powiatu Poznańskiego?

 

P.Z.: Chciałbym w nowej kadencji więcej uwagi poświęcić Luboniowi, największemu miastu powiatu.

 

Niezależni w polityce

 

„WL”: Czy w kolejnych wyborach możecie powiększyć swój stan posiadania?

P.Z.: Jesteśmy drugą siłą w powiecie. Ludzie w „małych ojczyznach” mniej angażują się w wojenki partyjne, więc stoimy przed szansą powiększenia naszej reprezentacji w Radzie Powiatu. Jesteśmy też bardzo zainteresowani współpracą z wójtami i burmistrzami we wszystkich gminach naszego powiatu. Po raz pierwszy mamy reprezentanta w zarządzie powiatu i pierwszy raz mamy możliwość zawierania porozumień z radnymi innych ugrupowań, dla dobra powiatu.

 

„WL”: Doświadczenie współrządzenia z PO jest pożyteczne?

P.Z.: Wynika ono z porozumienia radnych, zawartego dla lepszego zarządzania powiatem.

 

„WL”: Czy jesteście otwarci na współpracę z innymi siłami w powiecie?

P.Z.: O współpracy mówi się raczej po wyborach. Teraz trzeba zrobić wszystko, by mieć jak najlepszą pozycję wyjściową do przyszłych rozmów.

 

„WL”: Ilu macie członków jako stowarzyszenie o charakterze politycznym, działające formalnie od 2002 roku, które niedawno – w czerwcu – obchodziło 15. rocznicę zarejestrowania w Krajowym Rejestrze Sądowym? Jak można zostać członkiem Niezależnych dla Powiatu i jak wysokie są składki członkowskie?

 

P.Z.: Mamy członków stałych w każdej gminie, w sumie około 30 osób. To są radni i ubiegający się o wybór z list „Niezależnych dla Powiatu”. Bardzo różnimy się od partii politycznych, nie o ilość nam chodzi. Interesuje nas działalność naszych członków dla lokalnych społeczności. Zwracamy się do ludzi aktywnych i pozyskujemy ich. Mamy najniższe składki w Polsce – 1 zł. miesięcznie. Nie tworzymy bariery finansowej dla nikogo.

 

„WL”: Same składki członkowskie chyba nie wystarczają na waszą działalność. Skąd pozyskujecie dodatkowe środki finansowe? Czy realizujecie jakieś granty, czyli zadania publiczne współfinansowane z gmin, starostwa, województwa lub innych instytucji? Jeśli tak, to czego dotyczą?

 

P.Z.: Przez 15 lat nie wystąpiliśmy o żaden grant, ani dotację, nie mamy siedziby, za którą trzeba by płacić. Działamy we własnych domach. Spotykamy się za własne pieniądze. Nikogo nie zatrudniamy i nie świadczymy żadnych usług. Stowarzyszenie jest zarejestrowane pod moim adresem. Sztab najprawdopodobniej będzie tym razem w Luboniu, ze względu na dobrą komunikację. Drugim miastem będzie Swarzędz.

 

„WL”: Aktywność Niezależnych dla Powiatu zapewne niebawem wzrośnie, gdyż za rok będą kolejne wybory samorządowe. Jak będziecie werbować chętnych, gdzie i do kogo można się zgłaszać?

 

P.Z.: Nie będziemy werbować, bo mamy komplet chętnych. Ale o tym za wcześnie mówić. Można zgłaszać się też do zarządu, bo chcemy otwierać się dla młodych. Oni są niechętni do takiej walki partyjnej, jaką dziś obserwujemy.

 

„WL”: Ile razy startował Pan w wyborach do Rady Powiatu. Od kiedy i z jakim skutkiem?

 

P.Z.: Trzy razy startowałem. Pracuję na sukces Stowarzyszenia. To jest gra zespołowa. Radnym powiatowym jest czasem trudniej zostać niż burmistrzem, czy wójtem.

 

Biznes i sport

 

„WL”: Oprócz zamieszkania, w Luboniu prowadził Pan przed laty również biznes – komis samochodowy przy ul. Sobieskiego. Co się stało z tą działalnością? Dlaczego „uciekł” Pan w politykę?

 

P.Z.: Zawodowo nie prowadziłem komisu, raczej tylko pomagałem. Polityka to moja pasja. Pracowałem przy zwycięskiej kampanii SLD, a potem założyłem „Niezależnych dla Powiatu”.

 

„WL”: Oprócz polityki, jest Pan chyba mocno związany ze sportem. Był Pan przecież sędzią piłkarskim. I kim jeszcze? Może uprawiał Pan jakiś sport?

 

P.Z.: Byłem sędzią piłkarskim, linowym, przez prawie 10 lat (1986-1995) i to na szczeblu ogólnopolskim. Mecz Legia Warszawa – Ruch Chorzów to było ostatnie spotkanie, które prowadziłem. Wynik 0:0. Pamiętam w Luboniu derby noworoczne, które sędziowałem przy najniższej temperaturze w całej mojej karierze sędziowskiej, chyba minus 20 stopni.

 

Niezależni w Luboniu

 

„WL”: We władzach Niezależnych dla Powiatu bardzo silną grupę, by nie powiedzieć dominującą, stanowią osoby związane z Luboniem. Oprócz Pana, założyciela i wieloletniego prezesa, w 7-osobowym Zarządzie organizacji są: Marek Wasiak – I wiceprezes, Rafał Marek – II wiceprezes (były zastępca burmistrza Lubonia, szef Rady Nadzorczej spółki miejskiej LOSiR i pełnomocnik burmistrz Lubonia Małgorzaty Machalskiej do spraw własnościowych), Lucyna Giese – sekretarz, Zbigniew Trawka – członek (do czerwca prezes spółki LOSiR). Ponadto w 3-osobowej Komisji Rewizyjnej są: Andrzej Sobiło (wieloletni radny RML, potem powiatowy) i Michał Tkaczuk (członek Rady Nadzorczej spółki LOSiR). To przypadek?

 

P.Z.: W czerwcu mieliśmy zjazd i w Zarządzie NdP już nie ma nikogo z Lubonia, no oprócz mnie – prezesa. W Stowarzyszeniu, ale już poza zarządem został tylko Rafał Marek i Dariusz Szmyt.

 

„WL”: Jako organizacja macie też ponadsamorządowe ambicje polityczne. W ostatnich wyborach do Sejmu RP, chyba pierwszy raz pod Komitetem Wyborczym Wyborców JOW Bezpartyjni, szli związani z Luboniem i NdP: Michał Tkaczuk, Elżbieta Zapłata-Szwedziak, Dariusz Szmyt, Zbigniew Trawka, Agnieszka Szymańska, Patrycja Albin. To był test poparcia, sprawdzian, poligon walki politycznej czy raczej autopromocja?

 

P.Z.:. To była odnoga Kukiz’15. My nie robiliśmy im żadnej kampanii. Więcej na ten temat powie Michał Tkaczuk – lider na liście JOW Bezpartyjni.

 

„WL”: Przed 3. laty w wyborach samorządowych związaliście się z KWW Ryszarda Grobelnego „Teraz Wielkopolska”, a lokalne związki i sympatie były przy KWW Forum Obywatelskie Luboń. W Powiecie jesteście w koalicji z Platformą Obywatelską – przeciwnikami R. Grobelnego z wyborów w 2014 r. Jakie układy szykowane są na jesień 2018 r.? Z kim może pójdziecie, a z kim na pewno nie?

 

P.Z.: Tylko klub R. Grobelnego „Teraz Wielkopolska” był bezpartyjny, a my chcieliśmy rozszerzyć działalność także na miasto Poznań. Spróbowaliśmy też wystawić jako Niezależni dla Powiatu kandydatów na wójtów i burmistrzów w Swarzędzu i Dopiewie. Wygraliśmy w Dopiewie. Teraz w 2018 r. chcemy wystawić kandydatów na wójtów i burmistrzów w wielu gminach naszego powiatu, także w Luboniu. Wszystko zależy od ordynacji wyborczej. Będziemy przygotowani na każdy wariant.

 

„WL”: Kto będzie waszym kandydatem w Luboniu?

 

P.Z.: Rozmawiam z dwoma kandydatami dotąd nie związanymi z władzą wykonawczą Lubonia, ale nazwisk, na razie nie ujawnię. Wszystko zależy od ordynacji wyborczej do samorządów, która, moim zdaniem, zostanie z pewnością zmieniona.

 

„WL”: Proszę pamiętać, że łamy Niezależnego Miesięcznik Mieszkańców „Wieści Lubońskie” są otwarte dla wszystkich, także, a może szczególnie dla tych o politycznych ambicjach samorządowych.

 

P.Z.: Z pewnością skorzystamy.

 

„WL”: Jak Pan postrzega „Wieści Lubońskie” z ponad 26-letnią tradycją? Mamy wspólny przymiotnik: „niezależny” – Państwo w nazwie „Niezależni dla Powiatu”, my w podtytule „Niezależny Miesięcznik Mieszkańców”.

 

P.Z.: Czytam „Wieści Lubońskie” i myślę, że współpraca między nami powinna być dobra.

 

„WL”: Interesuje się Pan wyjątkowo żywo naszą halą widowiskowo-sportową, LOSiR-em. Podczas konferencji prasowej zorganizowanej po kontroli NIK-u w lutym 2014 r. siedział Pan w pierwszym rzędzie i był na sali jedyną osobą niezwiązaną z mediami. Teraz, na lipcowej sesji Rady Miasta Luboń, gdy pierwszy raz mówiono głośno o nadużyciach LOSiR-u i z budżetu miasta ratowano spółkę dofinansowaniem w wysokości ponadpółmiliona złotych, też był Pan obecny. Jak skomentuje Pan to, co się stało w LOSiR-ze?

 

P.Z.: Nie mam wiedzy na ten temat. Z panem Trawką, poza tym, że był w Zarządzie Niezależnych dla Powiatu, nie współpracowałem.

 

„WL”: W ostatnim czasie w naszym mieście było kilka „afer”. Oprócz LOSiR-u, nieprawidłowości finansowe i konieczność ratowania budżetu miały miejsce w Bibliotece Miejskiej, o czym informowaliśmy m.in. w sierpniu przed rokiem w artykule „Nieprawidłowości w Bibliotece” na str. 25. Ostatnio nieprawidłowości wykryto także w Szkole Podstawowej nr 3, a sprawa została zgłoszona właściwym organom zewnętrznym – poinformowała burmistrz Małgorzata Machalska, m.in. w ostatnim wywiadzie publikowanym we wrześniowych „WL” na str. 20. Mówimy o tym, bo styczną dla tych wszystkich spraw jest polityczny związek osób kierujących tymi instytucjami właśnie z „Niezależnymi dla Powiatu”. LOSiR-em kierował Zbigniew Trawka (zwolniony dyscyplinarnie w czerwcu br.) – członek Zarządu „Niezależnych dla Powiatu”, dyrektorem Biblioteki Miejskiej była Elżbieta Stefaniak (po ujawnieniu odeszła na emeryturę z końcem kwietnia 2016 r.), a SP 3 kieruje Grażyna Leciej. Obie panie kandydowały w 2014 r. do Rady Powiatu Poznańskiego właśnie z komitetu „Niezależni dla Powiatu”. Co Pan na to?

 

P.Z.: Ci ludzie nie byli członkami Stowarzyszenia Niezależni dla Powiatu, tylko kandydowali z naszych list. W zarządzie nie są już ani Rafał Marek, z którym wcześniej wiązaliśmy pewne nadzieje, ani Zbigniew Trawka. Byli krótko i zniechęcili się chyba.

 

„WL”: Pytanie dodatkowe. Dlaczego Pański Komitet Wyborczy jako jedyny w całej kampanii 2014 r., ba w historii „Wieści Lubońskich”, nie uregulował niektórych faktur związanych z kampanią wyborczą. Jednej za 11 wizytówek kandydatów do Rady Miasta Luboń (11×30 zł + VAT) i drugiej za ogłoszenie wyborcze na ¼ strony „WL” kandydatki do Rady Powiatu – Joanny Humerczyk – 165 zł netto?

 

P.Z.: Uregulujemy to. Nie wiem dlaczego, bo ja nie byłem pełnomocnikiem finansowym. Pierwszy raz słyszę o takiej zaległości. (od red. pełnomocnikiem finansowym w 2014 r. był Rafał Brzeziński)

 

„WL”: To może być trudne, bo rozliczenia kampanii wyborczej z 2014 r. dawno są zamknięte, a wszelkie transakcje muszą być przelewowe.

Co, na zakończenie naszej rozmowy chciałby Pan powiedzieć mieszkańcom za pośrednictwem „Wieści”?

 

P.Z.: Pozdrawiam wszystkich i liczę na częste spotkania, więc do zobaczenia.

 

Rozmawiali: Hanna Siatka, Jerzy Nowacki, Piotr P. Ruszkowski

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *