Start » Polityka / samorząd » 28. Sesja Rady Miasta Luboń (26 stycznia 2017 r.)

28. Sesja Rady Miasta Luboń (26 stycznia 2017 r.)

Wyświetlono 1 003 razy

 

Siedmiu zasłużonych

Nie wszystkich jednogłośnie, ale bez głosów przeciw, siedmioro kandydatów do Medalu „Zasłużony dla Miasta Luboń” zaakceptowała Rada Miasta. W głosowaniu trzech kandydatur nie wziął udziału radny Marek Samulczyk. Wydawało się, że będą emocje, a tymczasem głosowania przeszły gładko, podobnie jak wiele innych. Już na początku sesji mieszkaniec Robert Korcz zwracał uwagę na zbyt dużą, jego zdaniem, liczbę kandydatów do tego wyróżnienia i kwestionował zasługi niektórych z nich. Podkreślał, że w poprzednich latach decydowano o jednej, maksymalnie dwóch osobach, zasługujących na takie wyróżnienie. Podobnie wypowiadali się później niektórzy radni, przede wszystkim Marek Samulczyk. Paweł Wolniewicz – przewodniczący Komisji Organizacyjno-Prawnej, która opiniowała kandydatury – stwierdził jednak stanowczo, że komisja postępowała w zgodzie z regulaminem przyznawania medalu. Nie zabrakło wypowiedzi, że sama Rada i Komisja zachęcały do zgłaszania kandydatur, a gdy apel został przez uprawnionych potraktowany poważnie, nie powinny narzekać na „klęskę urodzaju”. Sugerowano też, że decyzja o wręczaniu medali na uroczystości Gali Siewcy przyczyniła się wprawdzie do pospiechu w podejmowaniu decyzji, ale nie do jakiegokolwiek działanie sprzecznego z regulaminem. Radni postulowali podjęcie w przyszłości pracy nad ewentualnym jego uszczegółowieniem, określającym nie tylko warunki formalne zgłaszania kandydatur do miejscowych medali i honorowych tytułów.

Paradoks alkoholowy?

Im więcej pijemy, my społeczeństwo, tym więcej przeznaczamy ustawowo na walkę ze skutkami alkoholizmu. To nie jest wcale takie paradoksalne, jakby się wydawało. Jeśli bowiem działalność Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (GKRPA) finansowana jest z procentów od zakupionego alkoholu, to im więcej kupujemy alkoholu, tym lepiej finansowo ma się jej działalność. Oczywiście brzmi to prowokacyjnie, ale logicznie. Nie wszyscy kupujący takie legalne produkty są alkoholikami i z pewnością nie pogrążają w nieszczęściu siebie i swoich bliskich. Zatem kwota przypadająca na walkę z negatywnymi skutkami picia alkoholu rośnie wraz z konsumpcją i właściwie wydana, może być w tym zmaganiu skuteczniejsza. Niektórych radnych dziwi, że rok do roku więcej jest pieniędzy na GKRPA, a za tym zdziwieniem, jak sadzę kryje się podejrzenie, że więcej zarobią dysponenci owych pieniędzy. Cóż, tak to jest, że niby większość ludzi nie ma wątpliwości, co do sensowności walki ze skutkami alkoholizmu, zwłaszcza, gdy dotykają rodzin, głównie dzieci, ale jednocześnie uważa, że lepiej byłoby, gdyby walczący z tym problemem robili to bezpłatnie lub za swoje pieniądze. Takie rozumowanie może prowadzić do paraliżu działalności pożytecznej i niezbędnej. Oczywiście należy kontrolować i pilnować sposobu wydawania pieniędzy, bo zawsze można lepiej, oszczędniej, uczciwiej. Zwłaszcza, gdy inne radykalne rozwiązania, jak prohibicja, nie wchodzą w grę, z oczywistych, praktycznych przyczyn. Oceniajmy działania GKRPA, ale nie ograniczajmy ich presją oszczędnościową, zwłaszcza, że nie można tych pieniędzy, i słusznie, przeznaczyć na inny cel. Dyskutujmy, co lepsze dla podopiecznych, na przykład kolonie czy półkolonie dla dzieci z rodzin dotkniętych chorobą? Gdzie skuteczniej połączymy odpoczynek dzieci, oderwanie ich od toksycznego otoczenia, z niezbędną terapią? Spierajmy się, jakie podejmować działania, by lepsza była walka z alkoholizmem, narkomanią i innymi uzależnieniami. Dyskutujmy, czy prowadzić ją łącznie, kompleksowo, czy oddzielać przeciwdziałanie tym negatywnym zjawiskom? Ale po to, by uczynić je skuteczniejszymi, niekoniecznie tańszymi. Trzeba też dyskutować o proporcjach planowanych kwot na statutowe cele, bo zawsze można publiczne pieniądze wydać lepiej. Zasadna jest dociekliwość radnych, co do sensowności planowanych działań i kosztów, szkoda, że tylko nielicznych. Warto jedna zaznaczyć, że tak zwane osobowe koszty tej działalności, czyli po prostu zarobki, ujęte w budżecie na 2017 rok nie odbiegają od zeszłorocznych, co jak sadzę łagodzi emocje wokół budżetu GKRPA.

Przeciw przemocy

Mimo opinii Prezydenta RP, że nie należy stosować konwencji antyprzemocowej, Rada Miasta przyjęła projekt Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na lata 2017-2020. Z dokumentu wynika zarówno świadomość istnienia problemu, jak i konieczności zmagania się z nim. W projekcie znalazły się bardzo liczne konkretne przykłady zachowań, które można uznać za stosowanie przemocy wobec bliskich. Nie tylko bezpośrednio fizycznej, co jest łatwe do stwierdzenia, ale także przemocy psychicznej i ekonomicznej. Wszystkie te naganne zachowania mają miejsce i powinny być nie tylko dostrzegane, ale stanowczo potępione, a ich ofiary otoczone opieką. Udawanie, że nas nie dotyczy to ogólnoświatowe zjawisko, jest nie tylko głupie, ale przede wszystkim szkodliwe, bo powiększające cierpienie i bezradność ofiar. Projekt programu opisuje zjawisko, podaje liczby i rodzaje przypadków przemocy w okresie 2011-2016. Są zatrważające. Wskazuje też instytucje zobowiązane do przeciwdziałania przemocy i sposoby jego realizacji. Dokument jest bardzo obszerny i powinien być nie tylko publiczne dostępny, co oczywiste, ale także prezentowany i omawiany w różnych środowiskach. Być może jego omówienie na lekcjach wychowawczych w szkołach, byłoby najskuteczniejsza drogą uświadomienia, co to jest przemoc i jakie są dostępne sposoby obrony przed nią, zwłaszcza dzieci, najczęściej zagubionych wobec takich zachowań we własnej rodzinie. Ważne, by ten projekt nie pozostał tylko na papierze, by instytucje i organizacje odpowiedzialne za jego realizację, traktowały poważnie te zapisy w codziennej praktyce. By dotknięci przemocą czuli ich pomoc i wsparcie, by nie byli sami z tym problemem.

 

Skargi oddalone

Poskarżył się mieszkaniec, który nie dostał na czas zapomogi celowej na zakup leków. Z badanych dokumentów wynika jednak, że Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Luboniu nie przekroczyła ustawowego czasu na załatwienie takiej sprawy i zasiłek został wypłacony. Co do litery prawa, nie ma wątpliwości. Skarga została odrzucona. Co do meritum, to dużo lepsza organizacja takiej pomocy jest możliwa i w wielu krajach europejskich dostępna. Pozwala na wydanie leku zapisanego potrzebującemu, który podlega świadczeniom pomocowym, bezgotówkowo, jeśli taka jest dyspozycja lekarza. Resztę załatwiają miedzy sobą instytucje – gmina i apteka. Proste to i bezpieczniejsze dla chorego i dla pieniędzy publicznych, których ewentualne wydanie przez beneficjenta, na inny cel, niezgodnie z przeznaczeniem, nie jest możliwe. To dużo lepsza praktyka.

Za bezzasadną uznano też skargę Spółdzielni Mieszkaniowej „Spójnia” dotyczącą wywożenia, a raczej nieodbierania śmieci z terenu spółdzielni, przez przedsiębiorstwo za to odpowiedzialne – Kom-Lub. Sprawa prosta i banalna, ale dokuczliwa. Spółdzielnia ma pretensje, że operator śmieci nie odbiera, ale nie pozwala mu wjechać na drogę do śmietnika sprzętem ciężkim, w obawie, pewnie słusznej, o zniszczenie drogi. Operator korzysta z przepisu mówiącego, że to spółdzielnia musi umożliwić dojazd do śmietnika. Kwadratura koła. Skarga odrzucona, a problem powinie być rozwiązany zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, przez odpowiedzialnych pracowników dwóch stron, czego życzę mieszkańcom spółdzielni.

 

Na deser

Radni nadali nazwę fragmentowi ulicy zapisanej w Miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego „Lasek – Rejon ul. Nowiny” biegnącej zygzakiem pod linią wysokiego napięcia – Wielkopolska. Pierwotnie droga miała nosić miano „Kukurydziana”. Taki zapis istniał jeszcze w dokumentach przygotowanych na sesję. Przyjęto też nazwę ul. Fiołkowa dla przedłużenia istniejącej już takiej ulicy w Lasku (prostopadła do Polnej w kierunku wschodnim).

Obserwator Luboński

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *