Start » Historia » Stefan Hildebrandt (1910-1941) Bohaterski pilot z Żabikowa – kawaler „Virtuti Militari”

Stefan Hildebrandt (1910-1941) Bohaterski pilot z Żabikowa – kawaler „Virtuti Militari”

Wyświetlono 1 105 razy

 

W naszych wspomnieniach pozostają członkowie rodzin – bohaterowie, którzy polegli podczas II wojny światowej. Często niewiele pamiętamy z życiorysu wujków, którzy nie zdążyli założyć własnych rodzin. Imię nazwisko, to że był na wojnie, rzadziej to, gdzie walczył itd.

 

Andrzej Kokociński mieszkający przy ulicy Kopernika w Luboniu, ze wspomnień starszego pokolenia przodków zapamiętał wuja Stefana Hildebrandta, który zginął walcząc w szeregach Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii.

Pan Andrzej wyjaśnia, że jego babcia – Michalina Wilczyńska z domu Witzorek, żona powstańca wielkopolskiego Piotra Wilczyńskiego – była przyrodnią siostrą ojca Stefana Hildebrandta – Józefa. Dom, w którym urodził się pilot, nadal stoi przy ulicy Lipowej 31 na narożniku z ul. Kołłątaja w Żabikowie.

Mama pana Andrzeja – Cecylia Kokocińska z domu Wilczyńska – opowiadała mu, że Stefan Hildebrandt przed wojną w czasie służby wojskowej przelatywał samolotem nad Żabikowem. Zatem należy domniemać, że służył w 3. Pułku Lotniczym stacjonującym na Ławicy. Andrzej Kokociński opowiada też, jak jego brat, Bronisław Kokociński, przekazał mu informację na temat dnia, w którym Stefan Hildebrandt wyruszył w ostatni, tragiczny lot 16 października 1941 r. Uzyskał ją od swojej żony Janiny (nie żyje), której wujek – Józef Skrzypczak – był mechanikiem Stefana Hildebrandta w Anglii. Pilot ten zabierał na pokład samolotu, w bojowe loty, psa, zapewne stanowiącego swego rodzaju żywą maskotkę w jednostce. W feralnym dniu pies nie chciał wejść na pokład samolotu, jakby przeczuwał nieszczęście.

Innym mechanikiem w Wielkiej Brytanii, który znał Stefana Hildebrandta, był nieżyjący już Michał Kaczmarek z ulicy Kowalewickiej w Poznaniu.

 

Stefan Hildebrandt urodził się w 1910 r. w Żabikowie jako pierworodny syn Józefa i Wiktorii. Wychowywał się z braćmi Leonem i Władysławem. Matka zmarła przy porodzie czwartego dziecka. Ojciec ożenił się powtórnie z panią Zofią Kauhl, z którą miał córkę Urszulę. Najstarsi żabikowianie pamiętają Stefana jako bardzo dzielnego człowieka, którego można było spotkać w mundurze plutonowego. W 1939 r. jako 29-letni młodzieniec brał udział w kampanii wrześniowej. Następnie losy wojenne rzuciły go na obczyznę. Służył w 305. Dywizjonie Bombowym.

 

W Dywizjonie 305

Formowanie tego dywizjonu noszącego ostatecznie nazwę „Ziemi Wielkopolskiej i Lidzkiej” im. Marszałka Józefa Piłsudskiego zaczęło się w sierpniu 1940 r., po podpisaniu umowy o utworzeniu Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Oficjalną datą powstania został 1 września (rocznica wybuchu II wojny światowej). W tamtym dniu na Stacji RAF Bramcote wydano pierwszy rozkaz dzienny dywizjonu. 305. Dywizjon był kolejnym, czwarty dy-onem bombowy Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Nazwę „Ziemi Wielkopolskiej i Lidzkiej” ustalono już na początku roku 1940. Imię Marszałka Józefa Piłsudskiego ostatecznie zostało zatwierdzone w 1943 r. Była to inicjatywa personelu. W dywizjonie tym służyli lotnicy wywodzący się z 3. i 5. Pułku Lotniczego. Przybyli do Anglii po upadku Francji. Pierwszym dowódcą był ppłk nawigator Jan Jankowski z 3. Pułku Lotniczego z Poznania. Jego zastępcą został mjr pil. Kazimierz Kielich. Dowódcą eskadry „A” (Lida) został mjr pil. Bohdan Kleczyński, a eskadry „B” (Poznań) – kpt. pil. Szczepan Ścibior.

Właśnie w eskadrze „B” – Poznań – znalazł się sierżant Stefan Hildebrandt. Należy więc przypuszczać, że podczas kampanii wrześniowej 1939 roku był w oddziale sformowanym przez 3. Pułk Lotniczy z Ławicy (rozwiązany 24 sierpnia 1939 r.). Po kampanii wrześniowej aż 1 320 polskich lotników znalazło się we Francji, skąd większość dotarła na wyspy brytyjskie.

Szkolenie w 305. Dywizjonie rozpoczęto na Stacji RAF Bramcote i przebiegało w niekorzystnych warunkach. Przeszkodą były m.in. nieznajomość języka angielskiego oraz brak odpowiedniej ilości sprzętu. Szkolenie pilotów przeciągało się, najpierw odbywało się na samolocie „Fairey Batlle”, a od listopada 1940 r. na dwusilnikowym „Vickers-Armstrong Wellington I”. Sytuacja uległa nieznacznej poprawie w grudniu, kiedy do dyspozycji dywizjonu było już osiem wellingtonów operacyjnych, dwa szkolne, jeden „Magister” i „Anson”. Dwóch polskich pilotów zdobyło uprawnienia instruktora: ppor. pil. Mieczysław Jonikas i sierż. pil. Jan Trembaczowski. Szkolenie lotnicze skoncentrowano w eskadrze „B”, czyli tej, w której służył sierżant pil. Stefan Hildebrandt. Natomiast 20 załóg kontynuowało je na Stacji RAF Benson. W grudniu 1940 r. Dywizjon 305 zastał przeniesiony na Stację RAF Syerston. Jak podaje literatura, rok 1941 zaczął się dla niego w podobnych trudnych warunkach. Pod koniec marca miał jedynie sześć kompletnych i osiem niekompletnych załóg. Brakowało radiotelegrafistów i radiostrzelców. Koncentrowano się więc na prowadzeniu ćwiczeń, bombardowań i strzelań na poligonie. Pięciu pilotów zaczęło wykonywać nocne loty. 1 kwietnia 1941 r. zmieniono dowódcę dywizjonu. Został nim mjr pil. Bohdan Kleczyński, a mjr pil. Kazimierz Kielich przejął dowództwo eskadry „A”. W kwietniu cztery załogi 305. dywizjonu bombowego osiągnęły gotowość bojową i miały swój bojowy chrzest.

 

Ostatni lot

Nie wiemy, kiedy swoje loty bojowe rozpoczął sierżant pil. Stefan Hildebrandt. Że był bardzo dzielnym lotnikiem, świadczy Krzyż Orderu Wojennego „Virtuti Militari”, który został mu nadany 11 sierpnia 1941 r. Tragicznym lotem okazał się dla niego i pozostałej piątki załogi ten z 16 na 17 października. Samolotem „Wellington II” nr W5579/SM-L lecieli ponadto: por. pil. Marian Kosowski, por. nawig. Antoni Bryk, ppor. strz. Jan Łucki, sierż. rtg. Tadeusz Lang i sierż. strz. Jan Hejnowski. Według jednych źródeł załoga ta bombardowała Ostendę w południowo-zachodniej Belgii. Wg innych wykonywała nalot na Dunkierkę – francuskie miasto położone nad Morzem Północnym, niedaleko granicy z Belgią. Samolot został zestrzelony w rejonie celu przez ogień obrony przeciwlotniczej i spadł do morza. Zginęła cała załoga, a morze oddało zwłoki jedynie Tadeusza Langa i Antoniego Bryka. Ciał pozostałych czterech lotników, którymi byli: lubonianin – pilot Stefan Hildebrandt, pilot Marian Kosowski oraz Jan Hejnowski i Jan Łucki nie odnaleziono. Zwłoki oddanych przez morze spoczęły na cmentarzu w Blankenberge. Nagrobek ma jedynie T. Lang. A. Bryka prawdopodobnie pochowano razem, co potwierdzają niektóre dokumenty (grób o tym samym numerze 3092, rząd A, grób 21).

Robert Wrzesiński i Piotr P. Ruszkowski

 


Więcej artykułów

Komentarze (1)

  1. Paweł Firlej pisze:

    Szukam kontaktu z rodziną Bronisława Kokocińskiego w celu genealogicznym. Mam jego zdjęcie z Anglii z 1943r. Jest kuzynem mojego ojca Mariana Firleja z Pniew Szamotulskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *