Start » Co nowego » Dominikanin z Lubonia

Dominikanin z Lubonia

Wyświetlono 1 840 razy
545 Grześkowiak Dawid dominikanin 02 fzbiory rodziny Grześkowiaków_slider

Dawid z rodzicami – Marią i Pawłem Grześkowiakami.
fot. zb. rodziny Grześkowiaków

Lubonianin Dawid Grześkowiak przyjął w klasztorze św. Józefa przy ul. Dominikańskiej na warszawskim Służewie pierwsze śluby zakonne o.o. Dominikanów

Dawid Grześkowiak przyszedł na świat 6 listopada 1982 r. w Poznaniu i od urodzenia mieszkał w naszym mieście z rodzicami – Pawłem i Marią z d. Marciniak, która od 3 lat jest prezesem Caritasu przy parafii św. Jana Bosko. Ma młodszą siostrę – Weronikę. Jest absolwentem Szkoły Podstawowej nr 3 i Liceum Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego przy ul. Głogowskiej w Poznaniu. Ukończył również studia magisterskie na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu na Wydziale Ochrony Środowiska. Po studiach wyjechał na rok do pracy, do Anglii. Później pracował w poznańskiej firmie „Infra” (zajmował się tam m.in. przygotowywaniem kontraktów, kosztorysowaniem). W 2013 r. wstąpił do zakonu o.o. Dominikanów w Warszawie, gdzie 17 sierpnia ub. roku złożył pierwsze śluby. Obecnie przebywa w klasztorze dominikańskim w Krakowie, gdzie kontynuuje studia teologiczne. Jego hobby jest fotografowanie.

PAW

544 Grześkowiak Dawid dominikanin 03 fzbiory rodziny Grześkowiaków_portal

Dawid z lubonianinem, diakonem Bartoszem Federowiczem (z lewej), o którym pisaliśmy szerzej w lipcu 2014 r. na str. 47.
fot. zb. rodziny Grześkowiaków

 

Dawid Grześkowiak podzielił się z nami osobistymi odczuciami i refleksją związanymi z życiem duchowym.

Kto z kim przystaje, takim się staje
Każdy z nas mógłby wymienić przynajmniej kilka osób, które miały wpływ na jego życie. Dla wielu mogą to być rodzice, czasem jacyś bohaterowie z przeszłości, czasem znane postaci, a czasem przypadkowo spotkani ludzie. Największy jednak wpływ mają na nas te osoby, z którymi spędzamy najwięcej czasu. Najczęściej tymi, z którymi chcemy być i spędzać razem życie są nasi bliscy, osoby które kochamy.

Czy tą osobą może być też Bóg?
Ojciec Joachim Badeni OP mówił, że Bóg ma swój urok, Pan Bóg działa swoim urokiem. Bóg jest Osobą nieskończenie piękną, ale też nieskończenie tajemniczą. Piękno i tajemnica to rzeczywistości, które nas pociągają. Jak można je odkryć w Bogu? Żeby tego doświadczyć trzeba zrobić krok i się z nim spotkać. Spotkanie z Bogiem jest doświadczeniem każdego chrześcijanina. To doświadczenie nazywamy modlitwą. Nie możemy jednak nazwać spotkaniem bezmyślnego klepania znanych od dziecka formułek. Dość komicznie wyglądałaby komunikacja między nami, gdybyśmy ograniczyli nasz język do kilku wyuczonych komend. Ciężko zbudować jakąkolwiek bliższą relację z osobą, którą być może spotykamy nawet codziennie, ale ograniczamy się do zwykłego „dzień dobry”. Mam więc na myśli takie spotkanie z Bogiem, w którym Go szukamy, pragniemy kontaktu z Nim i jednocześnie pozwalamy, aby On nas odnalazł. Modlić się to po prostu przebywać w Jego obecności lub też przypominać sobie o Jego miłości do nas.

„Mnie zaś dobrze jest być blisko Boga” (Ps 73,28a)
Są takie osoby, które spotykając się z Bogiem, odkrywają, że On zaprasza je do czegoś więcej, do wyłącznej relacji. Tajemnicą pozostaje, dlaczego Bóg wybiera takie osoby, a nie inne. Na apostołów mógł wybrać uczonych w Piśmie, a wybrał prostych rybaków. Boży wybór nie jest oparty na osobistej świętości, inteligencji czy pochodzeniu osoby powołanej. Zaproszenie Boga jest darem, który spotyka się z całkowicie wolną odpowiedzią człowieka. Bóg nigdy nikogo nie zmusza, co najwyżej może pociągać swoim subtelnym urokiem. Mimo wszystko jednak, jeśli mamy do czynienia z autentycznym powołaniem, osoba powołana ma cały czas świadomość, że może powiedzieć „nie”.

546 Grześkowiak Dawid dominikanin 01 fzbiory rodziny Grześkowiaków_portal

Dawid Grześkowiak podczas składania pierwszych ślubów zakonnych.
fot. zb. rodziny Grześkowiaków

Aż do śmierci
Owocem pozytywnej odpowiedzi człowieka na Boże wezwanie jest wejście na drogę życia konsekrowanego przez złożenie ślubów. W Zakonie Braci Kaznodziejów, po odbyciu rocznego nowicjatu składamy śluby wypowiadając następującą formułę: „Ja, brat Dawid Piotr Jerzy Grześkowiak, składam profesję i ślubuję posłuszeństwo Bogu, Najświętszej Maryi Pannie, św. Dominikowi i tobie, bratu NN, że będę posłuszny tobie i twoim następcom według reguły św. Augustyna i ustaw Braci Kaznodziejów”. Ubóstwo i czystość są zawarte w ślubie posłuszeństwa. Pierwsze śluby są czasowe, które się odnawia. Zwykle po upływie pięciu lat składa się śluby wieczyste – do śmierci. Rozpoczyna się droga, która jest oddaniem całego swojego życia Bogu w szczerej miłości, uwielbieniu i służbie, przez wybór radykalnej drogi naśladowania Pana Jezusa. Rezygnujemy z wielu na prawdę dobrych rzeczy, takich jak małżeństwo, majątek, możliwość decydowania o sobie, po to, żeby mieć jak najwięcej czasu dla Tego, którego kochamy mówiąc inaczej, być do Jego dyspozycji przez cały czas. Pan Jezus staje się radykalnym centrum naszego życia. Osoba konsekrowana chce spędzać z Nim swój czas, żeby jak najlepiej Go poznać i przez to upodobnić się do Niego.
Każdy instytut życia konsekrowanego ma swój charyzmat, czyli dar Ducha Świętego uzdalniający do konkretnych zadań w Kościele. Jednym z haseł dominikanów jest zdanie „conteplare et conteplata alis tradere”, co znaczy kontemplować i dzielić się owocami kontemplacji z innymi. Przez kontemplację rozumiemy tutaj ten czas, kiedy spotykamy się z naszym Panem. Dominikanie spotykają się z Panem Bogiem przez wspólną liturgię, modlitwę osobistą i studium, czyli nieustanne pogłębianie wiedzy i szukanie Prawdy. Z tych wszystkich spotkań utkana jest przyjaźń dominikanina z Jezusem. Charyzmatem naszego zakonu jest głoszenie Słowa Bożego, kaznodziejstwo, które w swej istocie jest dzieleniem się owocami tej przyjaźni.

Po co to wszystko?
Niewątpliwie życie zakonne wiąże się z pewnymi konkretnymi wyrzeczeniami. Może się pojawić w nas pytanie o sens takiego życia. Bez sensu jest każde umartwienie, jeśli nie przybliża nas do Boga i nie uzdalnia nas do miłości. Bez sensu jest asceza, która przemienia nas w ludzi smutnych, zamkniętych w sobie, śmiertelnie poważnych. Celem wyrzeczeń zakonnika jest więc zrobienie jak największej przestrzeni Duchowi Świętemu, aby mógł On go przemieniać, aby uzdalniał do głębszej miłości. Kto miłuje, jest pełen radości i pokoju, mimo cierpienia, które nadal pozostaje obecne w jego życiu. W tym właśnie realizuje się podobieństwo do Jezusa, choć bardzo często jest niedoskonałe. Przyjęcie tej niedoskonałości i własnej słabości jest również otwarciem przestrzeni na działanie Bożej łaski. Podejmując tę specyficzną drogę życia, zakonnik świadomy swojej małości staje się przyjacielem Jezusa i do tej przyjaźni, która jest pełnią naszego życia, próbuje doprowadzić, tych których spotyka.

Dawid Grześkowiak


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *