Start » Historia » Powstańcy Warszawscy

Powstańcy Warszawscy

Powstańcy Warszawscy
Wyświetlono 194 razy

W sierpniu nie sposób nie wspomnieć o powstańcach, którzy w 1944 r. będąc w Warszawie przystąpili do heroicznego zrywu. Dzięki tym czynom dziś mamy rzeczywiście suwerenną i demokratyczną Rzeczypospolitą Polską. „Wieści Lubońskie” oraz wydawca – Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe „Forum Lubońskie” – od lat szukają tych lubonian, którzy uczestniczyli, byli świadkami lub ofiarami ważnych dziejowych wydarzeń naszego kraju. Dotychczas opracowaliśmy biogramy ośmiu powstańców warszawskich:

 

– Tadeusz Błażejak (1925-2006) – Szkołę powszechną ukończył w 1939 r. Po rocznej przerwie uczył się ślusarstwa narzędziowego w firmie „Hanomag” w Poznaniu, gdzie pracował do sierpnia 1944 roku. Do Warszawy trafił na zaproszenie wujka Stanisława Ratajczaka (brata mamy), podporucznika, pseudonim „Wojtek”. Prawdopodobnie konspiracyjnie przekazywał wujowi ważne dane. W Warszawie wstąpił do podziemnej KPN (Kadra Polski Niepodległej lub Kadra Powstańców Niepodległościowych), w 1943 roku podporządkowanej Armii Krajowej. Miał pseudonim „Sowa”, numer legitymacji 331. Od 1 sierpnia 1944 do października brał udział w akcjach sabotażowych. I Kompania KPN walczyła m.in. w Śródmieściu. Po wojnie najpierw pracował w różnych miejscach w cukrownictwie. Po powrocie do Lubonia zatrudniony jako kierowca w Centrali Mięsnej, konsumach, PKS i Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym (MPK) w Poznaniu.

(publikacja: „WL” 08-2015, str. 42 „Powstaniec Warszawski”)

 

Tadeusz Błażejak w okresie okupacji

 

– Kazimierz Grenda (1906 – 1959) – Dr geografii, kierownik szkoły i nauczyciel w Luboniu do wybuchu II wojny światowej. Związany ze strukturami harcerstwa, inicjował w Luboniu powstawanie drużyn. Komendant hufca Poznań-Powiat. Podczas okupacji przebywał w Warszawie, związany z Główną Kwaterą Szarych Szeregów. Nosił pseudonim „Granica”. Pełnił funkcję wizytatora chorągwi harcerskich z terenu zachodniej Polski. Podczas Powstania Warszawskiego, po śmierci hm. Edwarda Zurna, został szefem „Pasieki”Kwatery Głównej Szarych Szeregów. Zainicjował Harcerską Pocztę Polową. Odznaczony Krzyżem Walecznych. Po rozwiązaniu w 1945 r. Armii Krajowej działał w organizacjach niepodległościowych: „Nie”, Delegaturze Sił Zbrojnych na Kraj. Był Komendantem Okręgu Łódzkiego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” (WiN). W listopadzie 1946 r. aresztowany i w procesie pokazowym skazany na karę śmierci, zamienionej później na 15 lat pozbawienia wolności oraz utratę praw publicznych. W marcu 1956 r. ciężko chorego zwolniono warunkowo. Wkrótce zmarł, został pochowany na cmentarzu przy ul. Bluszczowej w Poznaniu.

(publikacje m.in.: „WL” 08-2005, str. 24; „WL” 09-2007, str. 7; „WL” 03-2009, str. 4; „WL” 10-2011, str. 35; „WL” 03-2014, str. 31; „WL” 03-2016, str. 17; „WL” 10-2016, str. 4; „200 lat oświaty w Luboniu”, str. 251).

Kazimierz Grenda w okresie przedpowstańczym

 

– Wacław Łączkowiak (1913-1991) – Podczas okupacji należał do Związku Walki Zbrojnej (ZWZ), następnie AK (Armii Krajowej). Szkołę Podstawową w Żabikowie ukończył w 1927 r. Później wykonywał zawód kotlarza w miedzi. W 1933 r. powołany do wojska, służył w 1. Batalionie Czołgów i Samochodów Pancernych w Poznaniu. W kampanii wrześniowej 1939 r. wzięty do niewoli, skąd uciekł. Po powrocie do Warszawy pracował w Zakładach „Ursus”. W 1941 r., wstąpił do ZWZ przemianowanej na AK. Miał stopień plutonowego. 1.08.1944 r. pod dowództwem Gustawa Bielewicza ps. „Górny” maszerował na gmach Sądów przy ul. Leszno oraz na plac Żelaznej Bramy. Po ciężkich bojach, z braku sił i amunicji Niemcy zabrali powstańców do obozu przejściowego w Pruszkowie. Tu, po segregacji, skierowano go do obozu koncentracyjnego. 2.09.1944 r., wywieziony do Mauthausen – Komando Steyr, a następnie – Gusen (nr obozowy 923447). Powrócił 20.07.1945 r. W 1946 r. pracował na PKP, od 1947 r. w Poznańskich Zakładach Transportu Budownictwa Miejskiego.

(publikacja: „WL” 08-2010, str. 31 „Powstaniec Warszawski”)

Wacław Łączkowiak ze zdjęcia ślubnego, tuż po wojnie

 

– Andrzej Marcinkowski (1929-2010) – harcerz, zasłużony prawnik, adwokat, polityk. Syn Antoniego Marcinkowskiego – powstańca wielkopolskiego, dyrektora Zakładów Ziemniaczanych zamordowanego w Katyniu. W 1939 r. wyjechali z Lubonia do Wilna, gdzie Andrzej wstąpił do Szarych Szeregów. W czerwcu 1942 r. przybył do Warszawy, był uczniem Gimnazjum im. Stefana Batorego. Uczestniczył w pracach tajnego harcerstwa w szeregach 3. kompanii Batalionu „Zośka”. W Powstaniu Warszawskim, mając 15 lat, nie walczył z bronią w ręku, lecz jako harcerz pełnił funkcję gońca Komendy Placu V Obwodu (Mokotów ul. Malczewskiego). Komenda ta miała komórkę spraw cywilnych, pluton żandarmerii i areszt, gdzie Andrzej pilnował jeńców. Po wojnie z rodziną znalazł się najpierw w Rogoźnie, gdzie w 1946 r. zdał maturę. Po przeprowadzeniu się do Poznania na ul. Lodową podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Poznańskim. Przez 30 lat (1960 –1991) był członkiem Zespołu Adwokackiego nr 12. Od 1996 r. do końca 2005 r. prowadził w Poznaniu własną kancelarię adwokacką. Wchodził w skład Naczelnej Rady Adwokackiej. W 1991 r. został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie pracował przez 3 lata w rządach: J. K. Bieleckiego, J. Olszewskiego, H. Suchockiej i W. Pawlaka. W 1995 r. awansował na sekretarza stanu. Dwukrotnie pełnił też obowiązki ministra sprawiedliwości. W 1995 r. przy Lechu Wałęsie pełnił stanowisko zastępcy szefa Kancelarii Prezydenta RP.

(publikacje: „WL” 08-2012, str. 30 „Goniec powstańczy”; „Rocznik Historyczny Lubonia, t. 1 str. 42 – przypis do biogramu „Marcinkowski Antoni”)

Andrzej Marcinkowski – zdjęcie z 1944 r.

 

– Jan Pietraszkiewicz – Urodzony 25.04.1920 r. w Rakowie, powiat Mołodeczno w województwie wileńskim. Do sowieckiej granicy miał 2 kilometry. Nikt nie spodziewał się, że 17.09.1939 r. nastąpi ze wschodu atak na Polską. Zapanował terror – wyroki śmierci, wywózki na Syberię. W 1941 r. Niemcy napadli na ZSRR, w Rakowie pojawili się 25 czerwca. Rodził się polski ruch oporu, powstawały podziemne organizacje: „Orlęta”, „Biały Orzeł”. Pojawił się też Związek Walki Zbrojnej (ZWZ), przemianowany na Armię Krajową (AK). Pan Jan działał w konspiracji Okręgu Wileńskiego. Dzięki okolicznej ludności oddział AK dowodzony przez skoczka „cichociemnego” ppor. Adolfa Pilcha ps. „Góra”, „Dolina”, przetrwał. W oddziale tym 29.06.1944 r. znalazł się Jan Pietraszkiewicz (pseudonimy: „Jan”, „Janek”, „Promień”). Służył w 1. kompanii 78. Pułku Piechoty AK dowodzonej przez ppor. Franciszka Baumagarta, która w akcji „Burza” rozbiła m.in. posterunek niemieckiej żandarmerii. Później oddział przekroczył Bug i ulokował się w Puszczy Kampinoskiej, gdzie toczył walki. 1 sierpnia, gdy wybuchło Powstanie, Pan Jan w stopniu starszego strzelca, następnie kaprala, był w pułku AK „Palmiry-Młociny”. Przyszło do nich ok. 30 żołnierzy węgierskich, którzy nie chcieli z nimi walczyć i zostali skierowani do prac gospodarczych. Pan Jan bił się m.in. o lotnisko Bielańskie. 2 sierpnia, gdy obsługiwał rkm typu „Diegtiarowa” w walkach zginęło ok. 20 jego kolegów z dowódcą kompanii por. Jerzym Helskim. Grupa „Kampinos”, w celu uniknięcia rozbicia przez Niemców, miała wycofać się w kierunku Gór Świętokrzyskich. Zetknęli się m.in. z Dywizją Pancerną SS „Wiking” i Dywizją „Hermann Göring”. W walkach pod Jaktorowem został ranny w lewą nogę. Znalazł się pod nasypem kolejowym, na którym stał pociąg. Ranny nie uciekał, dzięki czemu nie trafił go ogień z pociągu. Przeczołgawszy się o północy z kolegą i grupą innych 13 powstańców, próbowali przedostać się do Puszczy Kampinoskiej. W ciemności wpadli do rowu przeciwczołgowego. Wehrmacht zabrał ich do niewoli, trafili do obozu przejściowego w Pruszkowie, skąd do Stalagu XI a Altengrabow. Pan Jan, numer jeniecki 45990, pracował w cukrowni w Ostervig, następnie w magazynach nasiennych w Qedlinburgu. W 1946 r. z grupą 1180 osób wrócił do Polski. Zamieszkał najpierw w Zielonej Górze, od 1960 r. w Luboniu. Pracował w handlu, był m.in. kierownikiem delikatesów na ul. Dąbrowskiego w Poznaniu.

(publikacja: „WL” 08-2006, str. 20 „Chłopak z AK”)

Jan Pietraszkiewicz – zdjęcie z 1945 r.

 

– Regina Wągrowska, z domu Wróblewska – urodzona w październiku 1925 r. Przed wojną mieszkała w Luboniu, w dużym domu naprzeciw dworca kolejowego. Po wybuchu wojny wraz z rodzicami i krewnymi chcieli przenieść się aż pod radziecką granicę. Dotarli do Kłodawy, dalej nie było sensu, wrócili więc do Lubonia. Za przechowywane w Wirach (rodzina matki) radio całą familię Niemcy wywiezieni w okolice Sokołowa Podlaskiego i Kraśnika, do miejscowości Kosierady Wielkie. Cześć rodziny przeniosła się do Warszawy – ojczyma pani Reginy. W 1941 r. rozpoczęła naukę w zawodowej szkole handlowej i kursy konspiracyjnie. W drugiej klasie (1942 r.) koleżanki zaproponowały jej wstąpienie do Szarych Szeregów. Spotykały się „na melinie” w mieszkaniu Zdzisławy Zygmuntowicz. Głównie uczyły się robić opatrunki, ale też szkolono łączniczki. Realizowały także konspiracyjne zadania, m.in. na alei Szucha, gdzie mieściła się siedziba gestapo i policji. Każda miała godzinny dyżur, podczas którego notowały numery na blachach wchodzących do siedziby gestapo polskich policjantów („granatowych”). Roznosiły też gazetki. We wtorek, 1 sierpnia 1944 r., łączniczka przyniosła polecenie, by członkinie Szarych Szeregów stawiły się w określonym miejscu. Pani Regina zabrała ze sobą torbę sanitarną, jedną zmianę bielizny, sweter i udała się w wyznaczone miejsce, niedaleko ul. Bagatela. Do punktu tego przybywali mniej ranni powstańcy. Opiekowali się nimi lekarz i pielęgniarka, w miarę możliwości pomagały im sanitariuszki. Wysyłano je głównie w celu załatwienia różnych spraw, m.in. zaopatrzenia. Jedzenie gotowano we wspólnym kotle. Po trzech tygodniach walk, wojsko niemieckie wyrzuciło wszystkich mieszkańców i zaczęto palić domy. Pani Regina nie zdołała wrócić do swojego – na Solec nad Wisłę. Zgromadzono wszystkich na podwórzu szkolnym, po czym do kolejki elektrycznej, która miała ich zawieść do obozu przejściowego w Pruszkowie. Pani Regina nie dotarła jednak do obozu. Ludzie pomogli jej uciec w tłoku wraz z koleżanką. Ukrywała się najpierw w mieszkaniu koleżanki, potem u jej rodziny pod Warszawą. Następnie pojechała do ojca do Krakowa. Tam zastało ją wyzwolenie. Z Krakowa przez tydzień wracała transportami wojskowymi. Znalazła się w Poznaniu dzień przed wyzwoleniem Cytadeli.

(publikacja: „WL” 08-2008, str. 27 „Powstańcze trzy tygodnie”)

Regina Wągrowska podczas wywiadu w 2008 r.

 

– Janina Weichmann (1922-1984) – z d. Zejdel, ur. 20 grudnia 1922 r. w Koźminku powiat Kalisz. W 1929 r., kiedy miała 7 lat, jej rodzice zmarli, wychowywała się u ciotki w Warszawie. W 1936 r. w stolicy ukończyła 7-klasową Szkołę Powszechną i zaczęła pracować. Najpierw w prywatnym sklepie, także podczas okupacji. Gdy 1 sierpnia wybuchło Powstanie, mieszkała na ul. Freta 4. Była sanitariuszką. Prawdopodobnie zajmowała się rannymi w szpitalu piwnicznym przy ul. Freta 10 na Starym Mieście. 26 sierpnia 1944 r. na dom, w którym mieścił się szpital, spadły bomby. Oddziały SS i członkowie wschodnich formacji kolaboracyjnych żywcem spalili część rannych. Przechodziła kanałami, została jednak zatrzymana przez żołnierzy Wehrmachtu 2.09.1944 r. i zabrana do Pruszkowa. Stąd wywieziono ją do obozu koncentracyjnego w Flossenbürgu. Po około dwóch tygodniach przewieziona do obozu Ravensbrück, jako więzień polityczny o nr 69945. 12.10.1944 r. została przetransportowana do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen w Komandzie Berlin – Spandau. Tu otrzymała numer 9544. 23.04.1945 r. obóz został ewakuowany. Po trzech dniach drogi nazywanej Marszem Śmierci, Niemcy porzucili na drodze pozostałych przy życiu. W czerwcu 1945 r. powróciła do rodzinnego Koźminka. Po powrocie do zdrowia osiedliła się w Oleśnicy (w Warszawie nie miała już rodziny ani mieszkania) Do 1948 r. pracowała tam w Przedsiębiorstwie Robót Melioracyjnych jako maszynistka. Później 1948-1963 zatrudniona w Stomilu jako pracownik umysłowy. W 1959 r. wyszła za mąż za Jana Weichmanna. Zmarła 3.02.1984 r.

(publikacja: „WL” 08-2009, str. 26 „W Powstaniu Warszawskim i trzech obozach”)

Janina Weichmann

 

– Władysław Zozuliński (1917 – 2009), ur. 10.01.1917 r. w Winnicy. Ukończył Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie, gdzie wstąpił do 23. Warszawskiej Drużyny ZHP, zwanej Pomarańczarnią (nazwa pochodzi od pomarańczowych chust noszonych przez harcerzy; też pseudonim W. Zozulińskiego). Maturę zdał w 1935 r., a od 1936 r. studiował na Politechnice Warszawskiej na Wydziale Mechanicznym (technologii uzbrojenia). W sierpniu 1939 r. odbywał letnią praktykę w Zakładach Zbrojeniowych w Skarżysku-Kamiennej. Po wybuchu wojny awansował na stanowisko kierownika produkcji nabojów. Po kilku miesiącach trwania okupacji dotarł do Warszawy. Tu pracował w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych i jednocześnie studiował legalnie na Politechnice. Brał udział w tajnych szkoleniach wojskowych. W Powstaniu Warszawskim został przydzielony do oddziału zaplecza, z którym miał pilnować budynku Gimnazjum im. S. Batorego po jego odbiciu z rąk Niemców. Niestety, nie udało się go zdobyć. Dalsze zadania to działania w rejonie ul. Rozbrat, Czerniakowska, Solec, Fabryczna, Przemysłowa, Łazienkowska. Władysław przenosił okopami zaopatrzenie z magazynów na Czerniakowie do Śródmieścia. 15.08.1944 r. brał udział w polowej mszy św. z okazji Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, odprawianej pomiędzy kamienicami osłaniającymi przed ostrzałem. Wywiad powstańczy zorientował się, że Niemcy planowali zająć Czerniaków około 12 lub 13 września, padł rozkaz ewakuacji przez Wisłę. Władysław uczestniczył w akcji podpalania zburzonych kamienic przy ul. Rozbrat, by utworzyć zasłonę dymną. Przy ostatniej kamienicy obok niego eksplodował granat. Został raniony w plecy i bark (kilka odłamków pozostałych w ciele nosił na plecach do śmierci). Jak wielu innych pociągiem został wywieziony do Pruszkowa. Stąd trafił do szpitala w Tworkach. Po wyzwoleniu Warszawy wrócił na Żoliborz, następnie wraz z rodzicami został przesiedlony do Lubonia. Ukończył studia na Politechnice Łódzkiej. Pracował w laboratorium zakładów HCP jako metaloznawca, gdzie opatentował kilka pomysłów. 29.07.1951 r. ożenił się z Heleną Pawlęty, mieszkali domu rodzinnym żony przy ul. Konarzewskiego.

(publikacja: „WL” 04-2009, str. 25 i „WL” 05-2009, str. 24 „Władysław Zozuliński”)

Władysław Zozuliński okres młodzieńczy

 

oprac. PPR

 

Nasza pamięć o nich świadczy o nas. Szkoda, że władz miasta nie było stać na to, by jedną z dekomunizowanych nazw ulic w Luboniu zamienić na „Powstańców Warszawskich”.

 

Jeśli wiecie państwo o innych osobach związanych z naszym miastem, które brały udział w 1944 r. w Powstaniu Warszawskim, prosimy o informację oraz ewentualną pomoc w skontaktowaniu się z rodziną, w celu przygotowania stosownego biogramu.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *