Start » Co nowego » Rowerowa wycieczka do zamku Działyńskiego na jez. Góreckim

Rowerowa wycieczka do zamku Działyńskiego na jez. Góreckim

Wyświetlono 552 razy

Z inicjatywy fundacji „Pro Bike & Dance” 6-osobowa grupa turystów rowerowych z Lubonia i Łęczycy wybrała się na rowerową wycieczkę po Wielkopolskim Parku Narodowym, której głównym celem były ruiny romantycznego zameczku zbudowanego na jez. Góreckim przez Tytusa Działyńskiego.

Wyruszyliśmy z placu Edmunda Bojanowskiego i przez Wiry, Jarosławiec, Trzebaw, Górę dotarliśmy nad jez. Góreckie. W grupie było 2 panów którzy jechali w swoim tempie, a panie zatrzymywały się, aby uwiecznić  w  kadrze złotą polską jesień i siebie na jej tle.

Wielu uczestników tej wycieczki chociaż mieszka tak blisko, po raz pierwszy widziało neogotycki zameczek zbudowany przez Tytusa Działyńskiego w l. 1824-1825. Są źródła, które mówią, że Tytus Działyński, właściciel dóbr konarzewskich i kórnickich projektował ten zameczek dla siebie. Ostatecznie podarował go swojej siostrze Klaudynie, gdy wychodziła za mąż za Bernarda Potockiego. Zamek ten był pierwszą w Wielkopolsce budowlą romantyczną, która posiadała cechy gotyckie. Jest to budowla dwukondygnacyjna i podpiwniczona. Zachowane do dziś ślady przewodów kominowych, pieców oraz kominków  wskazują, że można było w nim mieszkać przez cały rok. Jesienią 1830 r. po wybuchu powstania listopadowego Potoccy wyjechali do Warszawy i nigdy nie powrócili na do zameczku. Klaudyna zmarła w r. 1835 w Genewie, a Bernard powrócił do Wielkopolski w r. 1840 i zamieszkał w swoich dobrach w Tulcach. W maju 1848 r. podczas Wiosny Ludów, Prusacy ostrzelali zameczek przypuszczając, iż mieści się w nim rząd powstańczy, który najprawdopodobniej nigdy tam nie rezydował.

Po odpoczynku w miłych okolicznościach jesiennej przyrody i pikniku z widokiem na zameczek wróciliśmy szlakiem wzdłuż jez. Góreckiego, a następnie przez Osową Górę, Puszczykowo i Łęczycę do Lubonia. W drodze powrotnej jedna z koleżanek nabyła dynię w dobrze wszystkim znanym punkcie sprzedaży dyń w Łęczycy. Przejechaliśmy 38 km ciesząc się ładną jesienną pogodą.


Więcej artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *