Start » Ludzie / wywiady » Zmiana warty w Kom-Lubie

Zmiana warty w Kom-Lubie

Wyświetlono 206 razy

Tadeusz Urban – od ćwierćwiecza dyrektor spółki miejskiej „Kom-Lub” –z początkiem nowego roku przechodzi na emeryturę. Zastąpi go Igor Szymkowiak – prawnik świadczący przez wiele lat usługi dla Urzędu Miasta, ostatnio także w Radzie Nadzorczej LOSiR-u

 

Trochę historii

Rozpoczynając proces komunalizacji i tworzenia nowych jednostek organizacyjnych Lubonia, Rada Miasta na wniosek Zarządu Miasta, w grudniu 1990 r. podjęła uchwałę, na mocy której na bazie przejętego majątku Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Mosinie, funkcjonującego przy ul. Niepodległości 11, powołano Zakład Gospodarki Komunalnej (ZGK). Jego powstanie zapewniło naszemu miastu posiadanie własnej jednostki odpowiadającej za utrzymanie czystości i prowadzenie składowiska śmieci. Biorąc pod uwagę wyniki finansowe ZGK, po dwóch latach Rada Miasta stosowną uchwałą postawiła firmę w stan likwidacji. W 1992 r. ogłoszono konkurs na szefa Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych „Kom-Lub”, spółki z o.o. Spośród pięciu kandydatów na dyrektora nowo powołanej spółki komisja wybrała Tadeusza Urbana, który po latach wspomina – Byłem człowiekiem z zewnątrz. Stanąłem do konkursu i jakoś się udało wygrać. Początkowo zostałem zatrudniony jako dyrektor ZGK, będącego w stanie likwidacji, żeby później, na bazie sprzętów i załogi, a przynajmniej jej części, zbudować od podstaw Spółkę Miejską, którą śmiem uważać za swoje dziecko. Miał wcześniejsze doświadczenie w tworzeniu spółki, dlatego proces likwidacji ZGK przebiegł gładko z zachowaniem wszelkich procedur przy załatwianiu formalności. Firma „Kom-Lub” pod batutą Tadeusza Urbana zaczęła funkcjonować z początkiem stycznia 1993 r. i z powodzeniem działa do dziś.

 

Kamienie milowe

Pierwszym, zdaniem pana Tadeusza – „kamieniem milowym” w dziejach firmy, był początek jej działalności, natomiast drugim, bardzo ważnym dla rozwoju spółki, było przejęcie większej części terenu i budynków przy ul. Niepodległości. – Początkowo mieściliśmy się w „Betlejemce”, natomiast później dostaliśmy część pomieszczeń razem z Przedsiębiorstwem Robót Komunalnych (PERKOM). Z czasem udało się przejąć cały budynek i cały plac. Ze względu na rodzaj prowadzonej działalności pozyskanie terenu było bardzo ważne.

Kolejnymi „kamieniami” były: uregulowanie zasad współdziałania z Miastem na mocy Aktu Porozumienia podpisanego w 2008 r. oraz zdobycie certyfikatów ISO, co wymusiło zmiany organizacyjne i uporządkowanie niektórych aspektów działalności spółki. Wreszcie ostatnim z „milowych kamieni” była tzw. reforma śmieciowa, która zdaniem szefa firmy, odbiła się na przedsiębiorstwie negatywnie. – Kiedy działaliśmy sami, to szło nam lepiej, ponieważ wszystko było w jednym ręku i mieliśmy lepsze efekty. Jeszcze nie było bałaganu organizacyjnego i problemów współdziałania z monopolistą. Ten kamień ciągnął firmę w dół, poprzednie to balony wznoszące w górę – stwierdził.

 

Szefowanie firmą

– Refleksję na temat szefowania Kom-Lubem to ja mam tylko jedną. Zawsze byłem świadomy służebności firmy wobec społeczności lokalnej. To jest najbardziej istotny drogowskaz, który moimi działaniami zawsze kierował. Starałem się pamiętać, po co jest firma i komu służy – powiedział pan Tadeusz. W aspekcie nadchodzących zmian podkreślił, że firma ma w miarę ustabilizowany zakres prac dzięki porozumieniu z Miastem i umowie na wywóz odpadów, natomiast boryka się z monopolistyczną postawą odbiorcy, czyli Selektem, oraz bezwzględnością niektórych przepisów. Zapowiedź tak znacznego – ponadpięciokrotnego – podniesienia opłaty marszałkowskiej w przyszłym roku nie wróży dobrze stabilności ekonomicznej w sensie możliwości wzrostu cen za wywóz śmieci. Obecnie obsługa odpadów zielonych kosztuje firmę aż 300 zł netto za tonę i to są pieniądze, które aż trudno sobie wyobrazić. Jeżeli w przyszłym roku, który jest przecież rokiem wyborczym, wystąpi konieczność podwyżki opłat, które absolutnie nie zależą od Urzędu Miasta ani od pracy Kom-Lubu, natomiast są całkowicie uwarunkowane zewnętrznie, to to jest bardzo nieprzyjemny element najbliższej przyszłości. Z tego powodu dotychczasowy szef współczuje swojemu następcy, ponieważ nie będzie mu łatwo w tym okresie pracować. Po prostu będzie zmuszony tłumaczyć się nie za swoje grzechy. Dyrektor T. Urban podkreśla bardzo dobrą atmosferę współpracy z Radą Miasta Luboń (RML). Zawsze, zarówno z nią jak i jej komisjami, znajdował porozumienie. Starał się być otwarty i tłumaczyć wszystkie posunięcia, pochwalić się sukcesami, ale także podzielić kłopotami, z jakimi się boryka. W tym dialogu z RML zawsze znajdował wzajemne zrozumienie i wspólny język. Równie ważne jest dla niego dobre współdziałanie z Zarządem Miasta – Z tym nigdy, jakby nie było przez ćwierć wieku, nie było źle – podsumował pan Tadeusz, po czym dodał, że zawsze starał się być otwarty, przedstawiać rzetelnie sytuację firmy oraz jej zamierzenia i oczekiwania. To owocowało tym, że również z drugiej strony spotykał się z życzliwością.

 

Młody emeryt

Zapewne teraz będzie miał więcej czasu na życiowe pasje, do których można zaliczyć m.in. czworonogi. Dawniej miał bardzo twarde, duże psy, przy których mógł się wykazać umiejętnością ich ułożenia. Obecnie wspólnie z żoną Mirosławą cieszą się, że mają przyjemność obcowania z „pieskiem do kochania” – uroczą suczką rasy Chihuahua, o przemiłym imieniu Jędza i charakterze rottweilera, należącą według klasyfikacji FCI (Międzynarodowa Organizacja Kynologiczna) do grupy psów ozdobnych i do towarzystwa. Inną pasją pana Tadeusza jest działka, którą uprawia, głównie zaś trawnik. Jego zdaniem, emerytura to wielka niewiadoma. Wydaje się, że będzie miał czas, tak naprawdę życie pokaże, jak to się wszystko poukłada. Na pewno zajmie się majsterkowaniem, bo to jest również jego ważne hobby. Wreszcie znajdzie czas na konserwację domowych mebli. – Z pewnością będę miał więcej czasu na zaplanowanie kolejnej wyprawy, to będzie duża frajda i ogromna przyjemność (jedną z nich, na Kilimandżaro, opisywaliśmy szeroko przed rokiem – „WL” 12-2016, s. 15). Niewątpliwie będzie nadal utrzymywał kontakt z Luboniem, bowiem tu mieszkają jego dwaj synowie z rodzinami. O firmie – swoim dziecku – bez cienia wątpliwości nigdy nie zapomni i w razie potrzeby będzie nadal służył informacjami.

 

Podczas naszego grudniowego spotkania w siedzibie Kom-Lubu usłyszeliśmy – Dziękuję Luboniowi za to ćwierć wieku mojego życia, które tu spędziłem. My natomiast, Panie Tadeuszu, dziękujemy za odczuwalne w skali naszego miasta sukcesy – nie tylko ekonomiczne, ale przede wszystkim te, które przyczyniły się do szeroko rozumianego rozwoju naszej Małej Ojczyzny.

PAW


Więcej artykułów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *