Start » Historia » Życie złamane przez UB

Życie złamane przez UB

Wyświetlono 1 697 razy

Czerwiec 1946 r. Pokój przesłuchań w więzieniu przy ulicy Młyńskiej w Poznaniu

„Czy zna pani…?”, „Proszę wskazać miejsce…”, „Kim był dla pani…”, „Kiedy to się stało…?”, „Gdzie pani wtedy była…?” – na takie pytania prawdopodobnie musiała odpowiadać 24-letnia wówczas Helena Bibik z domu Kłaczkiewicz, a właściwie Halina Jakubowska, bo taką tożsamość przyjęła na trudny czas partyzancki. Nie wiadomo, ile i co powiedziała, wiadomo, że nie to, co funkcjonariusze UB chcieli usłyszeć. Jak nie chciała mówić, to przekonywali ją innymi sposobami, brutalnymi. Nikt nie patrzył na to, że jest w siódmym miesiącu ciąży. Kto wie, ile razy dostała w brzuch. W brzuch, w którym mieszkało nowe życie. Dziewczynka.

 

22 sierpnia 1946 r. szpital wojskowy, Poznań

Na świat przychodzi Elżbieta. Mała, niewinna. Jeszcze nie wie, jakie czeka ją życie, ale z pewnością szybsze bicie serca jej mamy, krzyki i płacz nie zwiastowały nic dobrego. Po narodzeniu mieszka z mamą w celi więziennej. Mama z pewnością chciała dla niej lepszego startu. To były trudne miesiące dla Haliny. Opieka nad noworodkiem w więziennej rzeczywistości z pewnością była nie lada wyzwaniem. Pieluszki trzeba było prać i suszyć, ubranka też się brudziły. Karmić chciała piersią, tylko z czego miało być pożywne mleko dla dziecka, skoro w więzieniu kiepsko z jedzeniem było? Zresztą, na skutek stresów laktacja sama ustała. Mim